Przy ul. Lwowskiej w Rzeszowie powstaje budynek usługowo-mieszkalny. Prezes UKE przygotował projekt decyzji określającej warunki dostępu do tej nieruchomości. Dokument jest obecnie w trakcie konsultacji, więc nie jest to jeszcze ostateczne rozstrzygnięcie.
Dlaczego wystąpiliśmy o dostęp
W nowym budownictwie o tym, ilu operatorów będzie miało dostęp do klatki, decyduje się na etapie stanu surowego. Instalacje projektuje się razem z resztą budynku, na długo przed tym, zanim pierwszy mieszkaniec dostanie klucze. Kto nie wejdzie wtedy, wchodzi później drożej albo wcale.
Mieszkaniec dowiaduje się o tym najpóźniej. Umowę na internet podpisuje po odbiorze mieszkania, gdy wybór jest już przesądzony decyzjami sprzed dwóch lat i sprowadza się do jednej oferty. Nie ma wtedy do czego porównać ani ceny, ani parametrów, ani czasu reakcji na awarię.
Dlatego przy tej inwestycji nie czekaliśmy na pozwolenie na użytkowanie. Dopingował nas do tego jeden z mieszkańców, który chciał mieć najlepszy internet światłowodowy w Rzeszowie ;).
Jak do tego doszło
W lutym 2026 roku złożyliśmy wniosek do właściciela nieruchomości o zawarcie umowy o dostępie telekomunikacyjnym, dołączając projekt umowy. Chodziło o doprowadzenie do budynku sieci światłowodowej, aby przyszli mieszkańcy mieli u siebie realny wybór operatora.
Właściciel odpowiedział, że inwestycja jest w trakcie budowy, a udostępnienie budynku może nastąpić dopiero po zakończeniu procesu inwestycyjnego i uzyskaniu pozwolenia na użytkowanie. W toku postępowania wskazał, że planowany termin uzyskania pozwolenia to koniec września 2027 roku.
Ustawowy termin na zawarcie umowy o dostępie wynosi 30 dni. Gdy minął, a umowa nie została zawarta oraz w naszej opinii wyczerpaliśmy wszystkie możliwości dogadania się z deweloperem skierowaliśmy sprawę do Prezesa UKE. Wniosek wpłynął do Urzędu 23 marca 2026 roku.
Czego właściciel budynku nie może odmówić?
Doprowadzenia sieci do punktu styku odmówić się nie da. Ustawa nakłada na właściciela, użytkownika wieczystego lub zarządcę obowiązek zapewnienia operatorowi dostępu do nieruchomości, budynku i punktu styku, a obowiązek ten istnieje niezależnie od tego, czy budynek jest ukończony i czy jest w nim już inna szybka sieć. Cena i jakość usług, które mieszkańcy mają dzisiaj, nie mają w tym miejscu znaczenia. Samo „nie, bo mamy już operatora" nie jest odpowiedzią przewidzianą w przepisach, a zarządca, który przy niej zostaje, nie wykonuje ustawowego obowiązku.
Osobną sprawą jest wykonanie sieci dalej niż punkt styku, czyli już wewnątrz budynku, w którym jakaś sieć istnieje. Tutaj ustawa stawia warunek: istniejąca sieć nie jest dostępna albo nie odpowiada zapotrzebowaniu operatora. Za spełnienie tego warunku uznaje się między innymi sytuację, w której właściciel istniejącej sieci nie podejmuje negocjacji, odmawia dostępu albo proponuje warunki dyskryminujące bądź takie, które uniemożliwiają zaoferowanie mieszkańcom konkurencyjnych warunków świadczenia usług, w tym cenowych i jakościowych. Chodzi więc o warunki stawiane drugiemu operatorowi, nie o samo porównanie cennika w budynku z cennikiem w mieście.
Całe to rozróżnienie, razem z przepisami i z tym, co może zrobić mieszkaniec, rozpisaliśmy tydzień temu w poradniku „Deweloper mówi, że w bloku będzie jeden operator".
Co znajduje się w projekcie decyzji?
Prezes UKE uznał nasze żądania za zasadne. W projekcie decyzji ustalił warunki dostępu: doprowadzenie do budynku szybkiej sieci światłowodowej aż do punktu styku, jej późniejsze utrzymywanie i eksploatację oraz wejście na teren nieruchomości w zakresie niezbędnym do korzystania z dostępu.
W uzasadnieniu regulator przypomniał trzy rzeczy, które mają znaczenie znacznie szersze niż ta jedna inwestycja:
- Dostęp jest nieodpłatny. Właściciel nieruchomości nie może pobierać żadnych opłat ani wynagrodzenia za wyrażenie zgody i umożliwienie operatorowi realizacji prawa dostępu.
- Obowiązek dotyczy też budynku w budowie. Nie zależy od tego, czy budynek został ukończony i czy rozpoczęto jego użytkowanie.
- Obecność innej sieci nie zwalnia z obowiązku. Właściciel ma umożliwić doprowadzenie sieci nawet wtedy, gdy w budynku jest już inna szybka sieć telekomunikacyjna.
Projekt decyzji przewiduje też, że rozstrzygnięcie będzie wiązać kolejnych właścicieli nieruchomości — w tym wspólnotę mieszkaniową, która powstanie po oddaniu budynku.
Kiedy dostęp jest, a podłączenia i tak nie ma
Nie każde „nie doprowadzimy" jest czyjąś złą wolą. Bywa, że między naszą siecią a budynkiem znajdują się cudze działki, przez które nie mamy prawa przejścia — ustawowy dostęp dotyczy nieruchomości docelowej, nie trasy dojścia. Bywa też, że rachunek się nie spina: koszt kilkuset metrów trasy przy jednym chętnym lokalu daje kwotę, której nikt rozsądny nie zaakceptuje, a przy kilkunastu ta sama inwestycja robi się sensowna dla obu stron. To są rzeczy sprawdzalne i mówimy o nich, zamiast obiecywać termin, którego nie dotrzymamy.
„Nie ma możliwości technicznej ani ekonomicznej" i „właściciel nie chce rozmawiać" to dwie różne sytuacje. W drugiej ustawa przewiduje drogę, którą poszliśmy przy Lwowskiej.
Jakie następne kroki?
Projekt trafił do konsultacji, a ich wynik oraz decyzje ostateczne UKE publikuje w Biuletynie Informacji Publicznej. O finale poinformujemy. O sprawie napisał również branżowy portal telko.in.
Dla nas wniosek jest jasny i nie dotyczy tylko Lwowskiej: jeśli mieszkańcy chcą naszej sieci, występujemy o dostęp do budynku, a gdy nie udaje się dogadać, kierujemy sprawę do regulatora.
Masz w budynku jednego operatora i nie masz z czego wybierać? Zgłoś nam adres.
Najpierw sprawdź go na mapie zasięgu. Jeśli go tam nie ma, wyślij zgłoszenie przez formularz i podaj dokładny adres oraz numer lokalu, jeśli jest już nadany. Adresy spoza zasięgu trafiają na listę, którą przeglądamy przy planowaniu rozbudowy sieci.
Jedno zgłoszenie z budynku wielorodzinnego rzadko wystarcza aby uzasadnić nową trasę. Kilkanaście już zmienia rachunek. Zapytaj sąsiadów, zanim wyślesz.
